Dwa Smoki

Prolog

Legendarne istoty…
Przepowiednie o losach Torilu…
Bohaterowie, których historia właśnie przemija…
Przesłanki o nadciągającej katastrofy…
Wszystkie te dziwa spowodowały, że dwoje bohaterów, związało swój los i wejść do rwącej rzeki wydarzeń, które zmienią Fearun.

Ouillan (człowiek z Wietrznych Klifów) i Fonkin (gnom szemranej przeszłości) poznali się na wietrznym i zimnym szlaku prowadzącym do Twierdzy Candlekeep. Fonkina przywiodł tu tajemniczy halflig. Zudo, bo tak zwie się ów jegomość, uratował Fonkina w ostatnie chwili gdy we Wrotach Baldura niemal dosięgły go ręce zemsty Brogha, który dziwnym trafem przeżył „kurację”, którą zafundował mu gnom. Zudo zabrał Fonkina w długą drogę, której przeznaczenia sam nie znał.

Podczas gdy Fonkin unikał pogoni Srebrnych Ostrzy zagubiony mag wędrował poszukując powodów, dla których musiał opuścić swego mentora. W odrętwieniu umysłu wędrówka zaprowadziła Ouillana do nienazwanego miasta, którego położenia nie jest w stanie wskazać. Błąkając się ulicami bezwiednie skierował się do miejsca gdzie swe sztuki praktykują magowie. Niestety, niczym przybłędą został odesłany. Odchodząc w ciemną ulicę zwrócił uwagę na światło bijące z małego okienka przy ziemi. Targnięty impulsem spojrzał i tak poznał Światło Księżyca, dziwną wiedźmę, która poznaje przeszłość równie sprawnie jak wydarzenia mające dopiero nadejść. Nieświadom Ouillan posiadł wiedzę przepowiedni, która miała poznać wiedźma. Wiedziony obrazami i wskazówkami Ouillan wyruszył w długą podróż, której celem było poznanie Smoczego Kła. Czarnoksiężnik, nieświadomy tragicznych konsekwencji swojego wyboru, zaprowadził Ouillana na trakt wiodący do Candlekeep.

Poznawszy się Fonkin i Ouillan udali się do karczmy prowadzonej przez sędziwego krasnoluda Winthrop’a, gdzie mieli spędzić mile czas czekając na wyniki poszukiwań Zudo i Smoczego Kła. Karczmarz widząc, że w swych progach gości chętnych do przygód zagadnął z prośbą o pomoc.

Towarzysze czując, że zapowiada się nudny wieczór z ciekawością wysłuchali o błahym problemie Winthrop’a. Problem tyczył się znikającego ziarna z magazynku. Fonkin niemal bezwiednie wykrywając wszelkie tajemnicze przejścia w mgnieniu oka znalazł prowizorycznie ukrytą klapę w podłodze spiżarni. Krótki tunel doprowadził śmiałków do piwnicy jednej z baszt, gdzie zaskoczeni odnaleźli zaginionego syna jednej z pomocnic mieszkających w otoczeniu wielkiej biblioteki. Leżący na wpółprzytomny w stercie zgniłych i śmierdzących szmat walczył ze straszną chorobą, która zaczęła trawić jego ciało i umysł. Przybycie nieznanych osobników przelało szalę i ciało chłopca poddało się chorobie. Fonkin i Ouillan walcząc z olbrzymimi szczurami broniącymi dojścia do chłopca byli świadkami makabrycznej przemiany. Likantropia, to ona od kilku dni trawiła ciało chłopca. Kierowani tylko im znanymi uczuciami mag i łotrzyk ogłuszyli chłopca by oddać go w ręce kapłanów z pobliskiej świątyni. Kapłani przyjęli chłopca pełni nadziei na uratowanie jego ludzkiej natury.

W ten oto sposób uratowali ludzkie istnieje i zdobyli dozgonną wdzięczność Winthrop’a.

View
Ostatnia podróż

Pozostawiwszy sprawy likantropii za sobą nowo poznani towarzysze zasiedli do ciepłej strawy, do której karczmarz zaserwował znamienity miód, którym z rozkoszą zaczął się raczyć Fonkin.
- I co dalej począć- zrodziło się pytanie w głowach poszukiwaczy. Zostawieni sami w karczmie nie mając, żadnego kontaktu od Smoczego Kła i Zudo stracili cel, który jeszcze kilka dni temu gdy spotkali się pierwszy raz na wietrznym szlaku, był bardzo wyraźny. W chwili gdy Fonkina zaczynała doganiać niebezpieczna (w jego przypadku) nuda a Ouillan już zaczynał wątpić w dobre wróżby, które przywiały go w ten region Fearunu w umyśle maga zagościła magiczna wiadomość otrzymana od Smoczego Kła. Wiadomość to prośba o odebranie znamienitego gościa, który miał przybyć w przeciągu godziny na pobliskim wzgórzu.
Zgodnie z prośba opatuleni ubraniami poszukiwacze dotarli na wzniesienie gdzie po chwili im oczom ukazał się szczupły mężczyzna odziany zdobny płaszcz wyszywany złotą nitką. Obszerny kaptur skrywał w cieniu twarz przybysza. Uprzejmie przedstawił się jako Kartirasza, ku zdziwieniu Fonkina gość nie używał mowy by komunikować się z nimi tylko, jak wyjaśnił mu chwilę później Ouillan, myśli.
Zgodnie z prośbą towarzysze odprowadzili Karitrasza do wrót świątyni wiedzy. Spokój nie zaznali dłużej niż kilka kwadransów, gdyż gość opuścił bibliotekę będąc widocznie wzburzony tym co usłyszał z ust Kła i Zudo. Poproszeni o zachowanie konwenansów Ouillan i Fonkin wyruszyli w ostatnią (jak się okazało chwilę później) podróż po Fearunie jednej z ostatnich pradawnych smoczyc. Zdradziwszy tajemnicę swego pochodzenia Karitrasza ostrzegła zaskoczonych graczy:

„Pamiętajcie, że nie można zjeść jabłko i jednocześnie posiadać jabłko”-

Kilka chwil później samotni towarzysze stali na wzgórzu patrząc za oddalająca się sylwetką.

to be continue…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.